Agnieszka Czerwińska

Modelka plus size, XXL

W co się ubrać?

Tags:
Listopad 20th, 2009 by miau__miau

Dzień dobry, czy dostanę coś w słoniowym rozmiarze? Miła Pani uśmiechnęła się pod nosem, po czym podeszła do wieszaka na którym wisiały rzeczy w owym rozmiarze. Yyyy… a jest coś może bardziej młodzieżowego, bo z tego co widzę, to takie bardziej stateczne kreacje? Ależ proszę Panią – młode dziewczyny kupują, gdyby nie szły mi te sukienki, to bym nie jeździła co niedziele na bazar do Tuszyna. Podziękowałam i udałam się do następnego sklepu w moim rodzinnym miasteczku. Dzień dobry, czy coś u Pani kupię na siebie? Nie, nie – mam tylko rozmiarówkę do 42. Kolejne sklepy – scenariusz bardzo podobny. Pytam się sama siebie – czy na prowincji nosi się bluzki jak obicie do wersalki, kurtki jak namiot cyrkowy i spódnice jak Panie na procesji niosące Święty Obraz? Gdzie się ubierają młode, xxl kobiety? Wracam do Krakowa, do wyboru mam kilka Galerii i Centra Handlowe. Elemele dutki… drogą wyliczania pada na Galerie Krakowską. Trzy poziomy, paręset sklepów – chyba jest w czym wybierać. Mijam jeden za drugim – w tym do rozmiaru 40, w tamtym samotna Pani (nazwana przeze mnie kustoszką) siedzi za ladą i czeka na klienta. Parę sztuk ubrań zaczynających się od tysiąca  wzwyż. Dalej ciuchy sportowe, chyba wyprzedaż bo strasznie tam tłoczno i gwarno – tak jakoś pomarańczowo widzę… Zaraz, zaraz –aaa to twarze przepalone na solarium dziewczyn z okolicznych osiedli. Kucyk i bluza sportowa to podstawa. Idę dalej, mmm sweterki z dzianinki, chyba każdy musiał być ręcznie dziergany przez babcie, bo stylowo odpowiadają tym, które widziałam u siebie na prowincji, tylko ta cena jakaś taka wysoka – no tak, to musi być robótka:) Co dalej, seksowna bielizna kusi zza wystawy, tylko czemu jakaś taka mała? Ma Pani z tego modelu na wystawie rozmiar 95 C? Nie, mam tylko takie zwykłe czarne bez koronki i bez fiszbiny. W moim rozumowaniu – dwa berety i gumka, w sam raz tylko najlepiej nosić go pod grubym ubraniem żeby nie wystawał bo projektował go ktoś kto nie lubi kobiet. Kolejny sklep, przymierzam tunikę… co jest, przecież to mój rozmiar a jak przeszło przez głowę – dalej nie wciśnie się nawet na wdechu. Czy ja znowu przytyłam? Blady pot oblał moje czoło – niemożliwe, ważyłam się i jest jak było. Pani szczebiocząc informuję mnie, że to ich wewnętrzna numeracja, odbiegająca od rzeczywistych rozmiarów. Ufff kamień z serca, tylko jaki ja naprawdę noszę rozmiar? Mierzony wg skali UE, USA, I, a może faktycznie słoniowy? Mijam kolejne sklepy, które dawno już przeze mnie sprawdzone, nie posiadają ubrań dla takich kobiet jak ja. Cóż zostały mi tradycyjnie trzy marki. W pierwszej, kolekcja w kolorach pastelowych – bo modne podobno. Nie cierpię pasteli, z resztą nie pasują do mnie. Kolory dla mnie powinny być nasycone, wyraziste a nie wyglądające jak po piętnastym praniu. W drugim – moda na cekiny. Po oczach razi ilość błyskotek naszytych na każdą część garderoby, do tego zupełnie nieprzemyślany krój. U góry obciska aż tchu złapać ciężko a ku dołowi tworzy się jakiś wór. O nie… wyglądam w tym jak bym ważyła tonę. Poziom agresji wzrasta-czy ja coś dzisiaj kupię do jasnej cholery??? Ostatni sklep, który zazwyczaj posiadał coś w moim rozmiarze, coś nie koniecznie czarnego-wyszczuplającego, coś co miało dobry krój i kolor i się nie kurczyło w praniu. Szukam wieszak po wieszaku – 34, 36, 38, 40, 42, 50, 52, 54 – a gdzie 44, 46, 48? Nie ma? Szukam dalej XS, S, M, L – a gdzie XL, przecież zawsze był? Wycofali z produkcji, zalega gdzieś w magazynie, może przewieszone do jakiegoś kąta? Nie, te rozmiary zostały wykupione i z tej serii nie będzie już ich.

Ja człowieczek, który nie skończył marketingu, ani innych ekonomicznych kierunków myślę sobie: jest zapotrzebowanie, nie ma dużej konkurencji, więc co u licha stoi na przeszkodzie aby tworzyć kolekcje dla kobiet i mężczyzn w większych rozmiarach? Nie dzianinki, ani inne babcine stroje, tylko dobrze skrojone, modne ubrania, w których odnajdą się ludzie w moim wieku, młodsi, starsi. 

To nie my mamy problem, że przeszkadza nam nasza waga, to inni mają problem z naszą wagą. Czas to zmienić.

2 Responses to “W co się ubrać?”

  1. Kamila says:

    Świetnie powiedziane! Ja mam za to inny problem, oczywiście też związany z moją wagą, figurą a najbardziej z biustem.
    Nie mogę sobie znaleść biustonosza, który będzie wąski w obwodzie i miał miskę jak czapka 50Centa, nie kosztuje więcej niż 150zł, jest wykonany z dobrej w miare tkaniny i posiada odpowiedni do dużego biustu krój. Nie ma. Sukienek- nie ma. Koszule- mogę o nich zapomnieć. Różnego rodzAju topy na ramiączkach- również nie mogę takich nosić, chyba, że chcę aby ten workowaty paskudny i wielki jak spadochron stanik mi spod niego wystawał.
    Wszystkie te rzeczy to masówka, szyte na manekiny. A kobiety przez to cierpią.
    Całe życie sie odchudzam tylko po to ,żeby biust mi zmalał- nic z tego, nie chudnę, nie chcę. CHCĘ TYLKO odpowiedniego stanika, to naprawde ułatwia życie… Ciuchy inaczej leżą, kręgosłup nie boli, sylwetka wygląda o wiele lepiej…
    Racja, inni mają problem z naszą wagą (i u mnie proporcjami). Czas to zmienić.
    Serdecznie pozdrawiam :)

  2. Bardzo podoba³ mi siê twój wpis. Wy³¹cznie tak dalej !.

Leave a Reply